23.08.2019 Olivers Mariazeller Steig

Noc spędziliśmy w pensjonacie w malutkiej miejscowości (nawet nie zapamiętałam nazwy), gdzieś po drodze pomiędzy Reichenau an der Rax a Wegscheid – taki rozstrzał 70 kilometrowy. W każdym bądź razie, zadbany i czysty pokój z nową łazienką oraz dużym parkingiem za obiektem (50 euro od pary).

Z parkingu wyruszyliśmy o 9:30 i jak się okazało, przy ferratach znajdowały się drogi wspinaczkowe o różnym stopniu trudności.

Czekało nas 45 minutowe leśne podejście ostro pod górę i muszę przyznać, że dało mi ono troszkę we znaki… Miałam tylko nadzieję, że pogoda się utrzyma, gdyż nad naszymi głowami, kłębiły się nieciekawe chmury.

Przejście lasem

Suma summarum dotarliśmy na miejsce startu i rozpoczęliśmy atak 😀

Tuż pod ścianą
Początek ferraty

Bardzo fajna ferrata, której odcinki głównie wycenione są na A/B. I muszę to podkreślić, że nie jest to adekwatna wycena do rzeczywistości. Praktycznie przez większość drogi, wykonuje się trawers z niezłą lufą pod nogami, który wymaga od nas użycia sporej siły w rękach. Uważam, że wycena jest lekko zaniżona w porównaniu do wycen ferrat np. w Hollental.

Całość ferraty przeszliśmy w 35 minut (według topo 60 minut) a to tylko i wyłącznie dlatego, że miałam włączony w swojej głowie alarm burzowy (!)

Po pewnym czasie, doszliśmy do miejsca, które interesowało nas najbardziej – wielka drabina z liny wyceniona na C/D.

Mieliśmy zamiar na nią iść, ale pojawił się problem, ponieważ coś zaczęło kapać na skały. I miałam „pozamiatane”…postanowiłam przejść fragmentem A na górę, pomijając drabinę.

Idąc na górę, minęliśmy tabliczkę z napisem Devil’s Brige. Zaintrygowało nas to trochę, dlatego postanowiliśmy sprawdzić co to takiego.

Po drodze napotkaliśmy samotnie rosnący wśród samych drzew iglastych – dąb. Prezentował się cudnie!

Widok z góry

Okazało się, że jest to wielki naturalny most skalny. Przeszliśmy trasą okrężną, żeby móc przyjrzeć się mu z dołu.

Widok z dołu

Dalsza część trasy doprowadziła nas do ścieżki którą szliśmy rano do góry i dalej na parking.

Zaczęliśmy poszukiwania noclegu. Znaleźliśmy go w pensjonacie Alpengasthof Schuster, tuż przy drodze prowadzącej do Afenz Kurort. Jak się okazało, w pensjonacie tym przebywał sam Arnold Schwarzenegger, który urodził się w Thal, miejscowości oddalonej około 90 km od Seebergalm 🙂

Po przybyciu na miejsce, postanowiliśmy spróbować kotleta i niestety rozczarowaliśmy się trochę, bo to nie to samo co w Vordenberg…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s